Przed rozpoczęciem meczu w Rzeszowie, kiedy to mierzyliśmy się z miejscowym K.S. DevelopRes’em, nikt by nie zakładał takiego wejścia w spotkanie i „brutalnego” zderzenia się, ale nie z Mistrzyniami a rozpędzonym Sokołem!
Żółto-czarne w premierowej partii grały dosłownie jak z nut, obnażając wszystkie słabości rzeszowianek, przy czym nie dając rywalkom dojść do głosu, żeby chociażby złapać dystans w tym secie! Na potwierdzenie tych słów wystarczy rzucić okiem na wynik seta – 16:25! Zaczęło się jak z bajki!
Hurra optymizm został jednak szybko zgaszony. Drugi set, to całkowicie odmieniona gra gospodyń jak i mogilnianek. Wszystko wyglądało mniej więcej tak, jakby jedna strona boiska dawała dodatkowego „kopa”, natomiast druga odbierała siatkarskie umiejętności, jak słynna piłka z kinowego klasyku Kosmiczny Mecz. Set ten został wygrany przez gospodynie 25:14 i mogło się wydawać, że po opóźnionym starcie, Rysice nadrobiły dystans na trasie i szybko zrównały się z Sokolankami.
Partia numer trzy – bezapelacyjnie najbardziej zacięty fragment meczu! Najpierw swoją dominację zaczęły pokazywać gospodynie, następnie do głosu doszły żółto-czarne, co dało remis a nawet wyjście na prowadzenie. Niestety końcówka seta należała do drużyny bardziej doświadczonej, którą okazał się DevelopRes, wygrywając go na przewagi do 24.
Rozstrzygniecie trzeciej partii podcięło skrzydła przyjezdnym a wiatru w żagle dodało gospodyniom, które od samego początku podkreśliły swoją dominację, której nie oddały do samego końca wygrywając finalnie do 16 i inkasując komplet punktów.
Na przestrzeni całego meczu widowisko mogło się podobać zgromadzonym na hali kibicom. Były nieoczywiste rozstrzygnięcie, set na przewagi i całkiem przyjemna dla oka siatkówka. Wynik ten nie przynosi jednak żadnych punktów do naszego dorobku, ale bez wątpienia daje sporo nadziei na przyszłość i mimo wszystko sprawia radość (przede wszystkim pierwszy set).