Jest takie stare siatkarskie przysłowie, ze kto nie wygrywa 3:0 przegrywa 2:3 i tym razem ponownie ten frazes stał się faktem. Na szczęście nie dotyczył on Sokolanek, a drużyny z Mielca.
Jednak od początku. Dzien przed rozegraniem meczu biało-niebiescy wnieśli prośbę o przełożenie meczu z powodu problemów zdrowotnych. Finalnie Tauron Liga wraz z podmiotami towarzyszącymi nie przystała na prośbę i rywalizacja odbyła się zgodnie z terminarzem rozgrywek.
Mielczanki pierwszego seta rozegrały perfekcyjnie, wygrywając go do 15, a sama gra działała jak w doskonale naoliwionej maszynie. Gospodynie przypominały zespół z rywalizacji w Rzeszowie, ale niestety były to podobieństwa z drugiego i czwartego seta, kiedy to Mistrzynie Polski gromiły nas do 14. i 16.
Tym razem jednak po drugiej stronie siatki był zespół, który bez wątpienia jest w zasięgu i wynik premierowej partii można było uznać jako mały wypadek przy pracy.
Jednak gdy drugi set zakończył się identycznym rezultatem i przyjezdne prowadziły już 2:0, zaczęło się robić bardzo nerwowo i należało postawić wszystko na jedną kartę, aby przynajmniej pozostawić w kolejnym/kolejnych setach dobre wrażenie.
Trzecia partia przyniosła sporo emocji, żółto-czarne zaczęły lepiej wykorzystywać swoje sytuacje, natomiast po stronie przyjezdnych coś się zacięło i nie przypominały one ju tego zespołu sprzed kilkudziesięciu minut. Mogilnianki łapią kontakt wygrywając do 21 i wlewając sporo nadziei w serca swoje jak i kibiców.
Czwarta partia była wręcz koncertowa, a gra Sokolanek układała się iście perfekcyjnie, co podkreślił wynik seta i zwycięstwo do 15. Taka kolej rzeczy oznaczała jedno – tie-break!
W nim było sporo błędów, ale niestety tylko po naszej stronie… Zespół uciekał rywalkom tylko po to, aby po chwili oddać za darmo kilka punktów, doprowadzając do jeszcze większych nerwów (jakby w tym meczu było ich za mało). Końcówka jednak była nasza! W najważniejszym momencie żółto-czarne wspięły się na wyżyny i pokonały rywalki 15:13.
MVP spotkania została wybrana Karolina Pancewicz, która od początku sezonu pokazuje swoje ogromne umiejętności będąc ostoją przyjęcia i równie mocnym punktem w obronie! tym razem zapisała przy swoim nazwisku 88% przyjęcia i obroniła 21 piłek.