Jak nie udało się zakończenie 2025 roku, tak i pierwszy mecz 2026 musimy szybko zapomnieć, ale wcześniej wyciągnąć wnioski na przyszłość!
Święto Trzech Króli, dzień wolny od pracy i akurat mecz Sokolanek -wszystko składało się w idealny scenariusz na ten dzień. Niestety plany zostały zweryfikowane przez drużynę LOTTO Chemik Police.
Przed rozpoczęciem meczu obydwie drużyny dzieliło 5. punktów w ligowej tabeli. Dziesiąty Sokół uzbierał 10. punktów, natomiast siódmy Chemik miał ich na swoim koncie 15.
Spotkanie rozpoczęło się od uroczystości wręczenia byłej zawodniczce zespołu z Mogilna, pamiątkowej antyramy, podsumowującej poprzednie sześć sezonów, na co złożyły się dwa awanse i pokazanie się szerszej publiczności, co zaowocowało transferem do byłego Mistrza polski. Uhonorowana została oczywiście Wiktoria Przybyło.
Na parkiecie jednak sentymenty poszły w odstawkę i każdy chciał dać sobie i swojej drużynie upragnione zwycięstwo.
Pierwsza partia zakończyła się pewną wygraną Chemika, który wypunktował Sokół do 17. i wszedł w mecz bez kompleksów i z ewidentnie jasno postawionym celem.
Jak to w żeńskiej siatkówce często bywa, kolejny set sprawił odwrócenie gry obydwu zespołów. Tym razem gospodynie dyktowały warunki gry, rozgrywały swoje akcje konsekwentnie i cierpliwie i co najważniejsze – jako pierwsze zdobyły 25. „oczek”, co zamknęło seta i dało meczowy remis.
Gdy mecz poniekąd zaczął się od nowa, w lepszej sytuacji były Sokolanki, które podniosły się po pierwszym secie, w drugim bezapelacyjnie były lepsze i mogły tylko iść za ciosem! Przyjezdne natomiast musiały wrócić do koncentracji z premierowej partii, jeśli nadal miały chęć na wywiezienie kompletu punktów z hali przy Grobla 1B.
Oczywiste w trzecim secie było właśnie to najmniej oczywiste. Gra punkt za punkt, przenoszenie prowadzenia na swoją korzyść, aby zaraz oddać kontrolę przeciwniczkom. Finalnie musiał ktoś wygrać i była to ekipa prowadzona przez Dawida Michora. Chemik wyszedł na prowadzenie 2:1 i już miał pewne dowiezienie do domu punktu z Mogilna.
Czwarty seto okazał się być niestety ostatnim tego wieczora. Gra zespołów była bliźniaczo podobna do tego z poprzedniej partii, tak samo jak bliźniaczy był końcowy wynik – 22:25 i końcowe 1:3.
Policzanki przez cały mecz do tryumfu prowadziła Natalia Mędrzyk, która została również wybrana MVP spotkania.
Co mogło być tym razem gwoździem do przysłowiowej trumny dla Sokolanek? Niestety to samo co przez cały aktualny sezon, czyli błędy własne… 34. punkty żółto-czarne oddały rywalkom właśnie swoimi błędami.