Czwarty pojedynek na poziomie Tauron Ligi z zespołem ITA TOOLS Stal Mielec i czwarty tie-break, także status quo utrzymane.
O to, że będzie sporo emocji, wszyscy mogli być spokojni! Premierowa partia pada łupem gospodyń, które dopiero w końcówce seta przechylają szalę na swoją stronę i wychodzą na pierwsze prowadzenie w meczu 20. kolejki.
Sokolanki nie zwiesiły głów, walczyły od samego początku drugiego seta i walka ta przyniosła zamierzony efekt, jakim było wyrównanie stanu rywalizacji i poniekąd rozpoczęcie meczu od nowa.
Set numer trzy, i ponownie drużyna będąca po lewej stronie „ekranu” tryumfuje, ale tym razem przewaga biało-niebieskich była ogromna. Wygrana do 16 i bezapelacyjna dominacja na parkiecie sprawiła, że już w tym momencie gospodynie mogły cieszyć się minimum z jednego punktu do ligowej tabeli.
Mogło się wydawać, że Stal zamknie rywalizację w czterech setach, ale końcówka tej partii była ewidentnie dla żółto-czarnych, które przede wszystkim nie popełniały błędów i cierpliwie grały swoje akcje. Gra na przewagi dała zwycięstwo Sokolankom i szansę gry o dwa punkty, bo jeden już można było dopisywać do swojego konta.
Ostatni akt, creme de la creme siatkarskich emocji i… dominacja gospodyń. Wyglądało to tak, jakby czwarty set zabrał resztki siły i wiary w końcowy sukces. Przegrana do 9 i tylko, albo aż jeden punkt do ligowej tabeli.
Wynik ten pozbawił Sokoła jakiejkolwiek nadziei na grę w fazie play-off, czyli wykonanie celu jaki był nałożony na drugi sezon w siatkarskiej elicie kraju.